Alto, 21.01.2009, czytano: 6608 razy
Metoda prostego uwalniania poszkodowanego z jego liny nośnej, bez użycia noża. Czasem zdarza się odbierać z liny pewien ładunek, może to być 40kg świeżej zaprawy albo i Metoda ta jest o tyle dobra, że wymaga w zasadzie podstawowego sprzętu osobistego, -taśma krótka do podpięcia poszkodowanego /najlepiej podwójna w układzie „Y” W pierwszej kolejności po dotarciu do poszkodowanego, wpinamy go we własny układ za pomocą krótkiej taśmy /rys.1/, wykorzystując do tego kolucho na jego plecach / jeśli posiada uprząż pełna, jeśli ma tylko uprząż biodrowa trzeba będzie go objąć nogami żeby zachować pozycje pionowa/.
Co jednak zrobić gdy obciążenie jakiemusimy unieść lub wyciągnąć ku górze jest Praca przeciwwagą. By efektywniej, zaoszczędzając czas i zasoby sił zespołu, przetransportować poszkodowanego do góry można wykorzystać element przeciwwagi dla wyciąganego poszkodowanego. W opisywanym przykładzie będziemy dysponować 3-osobowym zespołem ratowniczym i jednym poszkodowanym uprzednio ładnie zapakowanym w nosze. Zachowując normy bezpieczeństwa rozdzielimy dodatkowo asekuracje poszkodowanego na dwa osobne punkty. Elementy potrzebne do budowy układu to:
Zespół trzech ratowników dociera do półki skalnej poniżej której leży poszkodowany. Do pokonania jest około 5m pionowej ściany. Ratownicy /A/ i /B/montują punkty asekuracyjne po 2 na każde ze stanowisk. Na jednym z nich za pomocą samozaciskowego przyrządu
Ratownik z rysunku 2 dokłada do swojego systemu zestaw płaniety z pętlą nożna i wpina go w część liny pracującej w dół, jak na rys. 3
ALTO OceńKomentarze (2)Zaloguj sie aby dodac komentarz ![]() 1. Wosi | 2009-01-23 14:46:43 Ad1 systemu. Dodajmy, że powinniśmy wykonać tą czynność niemal błyskawicznie ponieważ po 15 min bezwładnego wiszenia poszkodowany doznaje tzw. "syndromu uprzęży" i zaczyna nam odpływać. Ze względu na ucisk tętnic udowych. Wtedy najprawdopodobniej pomoc lekarska nie będzie już konieczna a przyda się telefon do kostnicy. Operację tą należy wykonać w czasie krótszym niż 5 min, aby wszystkie funkcji naszego kolegi były sprawne. Po przepięciu bierzemy go między nogi i tak z nim zjeżdżamy i bardzo ważne- przed samą ziemią lądujemy bardzo ostrożnie starając się ułożyć go w taki sposób aby kolana były zgięte i nie leżały na ziemi ( w takiej pozycji jak robimy tzw."brzuszki"), głowa lekko uniesiona do góry tak że potylica spoczywa na naszych jąderkach. Czekamy tak do momentu aż przyjedzie pogotowie. Jest to jedna z wersji postępowania. Zawsze możemy przystąpić do tradycyjnej resuscytacji, lub nie układać poszkodowanego w opisany sposób bo musimy udać się przykładowo do samochodu po telefon. Kwestia wyszukania złotego środka.... Tą akcje można śmiało wykonać poniżej 3 min z podejściem do wysokości około 8-10 m, przy odpowiednim i regularnym treningu. Wcale to nie jest takie proste jak się wydaje, w momencie jak dojdzie adrenalina przy wypadku sekundy zamieniają się w minuty. Dlatego dobrze mieć partnera który śmiga na równo z nami.... ![]() 2. Lermer | 2009-12-09 16:54:15 Ciekawe co na to firma Petzl za wykorzystanie materiałów ?
|
Aktualne oferty i zlecenia
Reklama |
||||
(C) 2009 AlpinWork.pl - All rights are reserved - PortalSystem by Xingu.pl
Treści publikowane na łamach portalu ALPINWORK mogą być niebezpieczne dla zdrowia i życia, posługiwanie się pokazywanymi technikami i sprzętem wymaga specjalistycznego przeszkolenia. Portal Alpinwork.pl nie ponosi odpowiedzialności za ewentualne wypadki.









Zapraszamy na nasze forum dyskusyjne 